Klub anonimowych literkoholików

Cześć jestem Hrw i też jestem uzależniony od czytania.

Czytać zacząłem mając latek ponoć około 5-ciu. Potem było już tylko gorzej… Ze szkolnej biblioteki przestałem korzystać pod koniec siódmej klasy bo nie było w niej nic do czytania (brałem od tej pory tylko lektury). Tam też ustanowiłem swój rekord wypożyczeń: 14 książek jednocześnie (to był Winetou w zeszytach).

Z bibliotekami to w ogóle miałem tak jakoś inaczej — przychodziłem, kładłem oddawane książki na biurko bibliotekarki i wybierałem nowe — dopiero na studiach musiałem się przedstawiać… No ale to pewnie ze względu na fakt, że tam nie odwiedziałem biblioteki 2 razy w tygodniu 😉

Potrafiłem o 16 przyjechać z technikum, zjeść obiad, pójść do biblioteki wymienić książki na nieczytane i przeczytać jedną 400-500 stronicową przed północą. A rekord czytelniczy ustanowiłem w drugiej klasie podstawówki: 800 stron w ciągu dnia — niestety nie pamiętam już co to było…

A teraz? Od jakiegoś czasu nie mogę się zebrać i poszukać biblioteki w okolicy z sensownym wyborem pozycji… Jak czytam wypowiedzi o polskiej fantastyce to równie dobrze mogłoby to być o wierszach Eskimosów bo się nie orientuję… Ale nie zmienia to faktu, że czytam nadal.

A piszę to wszystko przez YaaL i jej małe pole na komentarz 😉

3 thoughts on “Klub anonimowych literkoholików”

  1. Ciekawe, ja natomiast mam trosze na odwrót. Nigdy nie lubiłem czytać. Jedyne co czytałem to komiksy „Topolino” największy bum, miałem kiedy dostałem PC i dostęp do netu. Wtedy zacząłem czytać, ale podobno to nie jest uznawane za czytanie. Wiec jest ze mną kiepsko. Chociaż ostatnio w wieku 23 lat. Wzięło mnie i zacząłem czytać książki psychologiczne, nie czytam w takiej ilości co Ty, ale jak na mnie to i tak sukces 😉

  2. Widzisz mamy podobnie – ja też akurat zainteresowałem się Warszawskimi bibliotekami:) pozdrawiam 🙂

Comments are closed.